Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 24 2014

21:01
0831 6930

The Windfish? ^^

Reposted frombwana bwana viagurski gurski

January 09 2014

gieb
20:41
2577 4c8b
Reposted fromPunkroc Punkroc viaamarus amarus

August 20 2013

gieb
22:05

June 30 2013

gieb
23:05
gieb
23:02

June 26 2013

gieb
20:38

December 08 2012

08:46
9347 07c6 500

jtotheizzoe:

nevver:

Space whale

I haven’t seen this in the sky yet. I’ll keep looking.

Reposted frommynnia mynnia viamaraskowa maraskowa

October 30 2012

21:03
7459 1983 500

stepchildofthesun:

Hey guys, you get it? It’s pumpkin pi.


Reposted fromzweisatz zweisatz viamaraskowa maraskowa

October 07 2012

gieb
20:49
8887 16ec 500

September 28 2012

gieb
09:47
6644 0aed
65 000 000 B.C. - Hawajska
Reposted frommnq mnq

September 13 2012

gieb
21:06

September 11 2012

gieb
21:38

August 24 2012

gieb
18:48

August 23 2012

gieb
19:46
7171 ea6c 500
Krótka rozprawa o kulturystyce
Reposted frommnq mnq

July 25 2012

gieb
19:38
6886 8948

July 21 2012

gieb
09:41

July 19 2012

gieb
23:02
Reposted fromcarfreitag carfreitag viamaraskowa maraskowa
gieb
07:29

July 03 2012

gieb
21:10
9355 c0a6
gieb
18:03
Mówi się, że mieszkanie w Trójmieście przypomina mieszkanie w Londynie, z tą różnicą, że nie ma tylu klubów, metra i ciepłej wody. Nie ma też ładnych budynków, dobrych szkół, parków i lekarstw i ogólnie niczego. I w sumie jak się nad tym zastanowić, to nie wiadomo, dlaczego ludzie tak mówią, bo Trójmiasto przez dziesięć miesięcy w roku przypomina raczej mołdawski melodramat, w którym cały czas pada deszcz, wieje wiatr, a główni bohaterowie wąchają klej na klatkach schodowych i opracowują plan porwania promu do Szwecji.

Ale latem, kiedy starszyzna plemienna na kilka tygodni opuszcza gród w poszukiwaniu mięsa, przypraw i nowych narzędzi, w Trójmieście dzieją się rzeczy niesamowite. Mówimy o nich tzw. przebłyski Warszawy. Wówczas młodzi ludzie wychodzą ze swoich ziemianek, kobiety plotą wianki z mleczu, dzieci kroją obcokrajowców i generalnie wszyscy jesteśmy obsrani pierogami ze szczęścia. I takim właśnie wydarzeniem są zawsze trójmiejskie festiwale.

Festiwali latem w Trójmieście jest tyle, że regularnie zdarzają się kwasy, bo ktoś, kto powinien być na Top Trendach, przychodzi przypadkiem na Open'era i robi aferę, bo nie widzi w programie Trubadurów ani Bajmu, a do tego wszyscy śpiewają po angielsku i skąd on ma kurwa wiedzieć, o czym są te piosenki, i gdyby wiedział, że tak to będzie wyglądać, to zostałby w Elblągu i dalej pasł krowy na rynku. O festiwalu Top Trendy nie ma sensu pisać i to nie dlatego, że już się odbył, ale przede wszystkim dlatego, że Top Trendy śmierdzą cebulą, wobec czego w dzisiejszej lekcji stylu zajmiemy się tylko Open'erem.

Make life harder: poradnik na openera, make life harder

Jak wiemy, Open'er to takie otwarte dni Nowego Jorku pod Gdynią, gdzie mamy gwiazdy z zagranicy, zawsze świeci słońce, a ludzie pocą się lacostem. Tyle że po ostatniej edycji dostaliśmy mnóstwo listów z płaczem, bo okazało się, że jednak nie wszyscy się odnajdują. Dlatego kilka uwag.

Na początku od razu taka informacja ogólna. Po akcji z zeszłego roku, kiedy na zakończenie imprezy mieszkańcy Konina na tydzień zabarykadowali się w tojtojach i krzyczeli, że chcą azylu i że prędzej umrą niż wrócą do Konina, po czym rzeczywiście umarli - organizatorzy ogłosili, że mieszkańcy Konina i innych niepoważnych miast mają zakaz wstępu. Tutaj też przypomnienie, że Wałbrzych ma już jedno ostrzeżenie za obrzucanie bananami ludzi z Podlasia. Nieważne jak zabawne to było - organizatorzy nie pozwalają.

Ale do rzeczy. Pierwsza sprawa, i z tym najwidoczniej nikt sobie w ubiegłym roku nie poradził, jest taka, że nigdy nie zadajemy pytań z cyklu "Co to za zespół?", "Co oni grają?" albo "Co to znaczy indie folk?", bo wtedy równie dobrze możesz sobie od razu napisać na czole "Jestem z Ostródy, słucham Happysad", a potem faktycznie przeprowadzić się do Ostródy, ożenić z kozą i przyłączyć do cyrku.

Druga sprawa: jak się ubrać. Należy pamiętać, że Open'er to nie jest wesele rosyjskiego oligarchy ani Festiwal w Sopocie, dlatego unikamy złota, srebra, cekinów, skór, lateksu i futer. Już tradycyjnie największy problem mają z tym mieszkańcy Białegostoku i okolic, dlatego jeśli już musicie zakładać te swoje futra, to chociaż odpuśćcie buławy hetmańskie, korony i berła, bo już nawet w PKP wszyscy się z was śmieją. A tak serio, to jeśli dwa dni przed Open'erem jeszcze nie wiesz, co na siebie włożyć, to może od razu daj sobie siana, zostań w domu i posłuchaj z rodzicami Trójki.

Na koniec należy pamiętać, że unikamy ekspresji i okrzyków, bo to nie jest Woodstock, tylko impreza dla ludzi na poziomie i jeśli chcesz pokrzyczeć, to idź na pole za stodołę i tam sobie zrób Woodstock z kartoflami. I tu przy okazji dziękujemy organizatorom za politykę braku tolerancji dla narkotyków i alkoholu, bo dzięki temu jest bezpiecznie jak u mamy w łonie, a przecież tego się oczekuje od festiwalu muzycznego - poczucia bezpieczeństwa i bliskości z matką. Tak więc teraz 4 dni zabawy w Amerykę, a potem zobaczymy, co z tym promem do Szwecji, bo wiemy, że już teraz są chętni. Był też pomysł z kajakami i faktycznie kajak chyba łatwiej porwać niż prom, ale Lucjan z kolei boi się pstrągów, więc jeszcze nic nie wiadomo.

Make Life Harder: poradnik na Open'era
Reposted frompl pl viawilcza wilcza
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl